Mniej więcej w połowie stycznia przypomniałam sobie o swoim zamiarze zrobienia Emoji Challenge, w którym ostatnio używane emotikony miały sugerować, co czytać w poszczególnych miesiącach. Na styczeń przypadł mi św. Mikołaj. Nie mam zbyt wielu książek o świątecznej tematyce, więc wybrałam książkę, którą dostałam w te święta. Dodatkowo, szwedzka autorka, akcja również w Szwecji, śnieg - jakieś skojarzenie z Mikołajem może być haha. Choć tytuł "Syrenka" może też przywoływać na myśl morze, lato a zarazem coś bajkowego, jej wnętrze bynajmniej tak ciepłe i dziecięce nie jest.
Kolejna część sagi o Fjällbace to nowa zbrodnia, nowa zagadka. Jedynym powtórzeniem są rozwiązujące ją osoby, zwłaszcza Patrik i jego żona Erika.
W Fjällbace w tajemniczych okolicznościach ginie mężczyzna. Cztery miesiące później przypadkowy spacerowicz natrafia na jego zwłoki w skutym lodem jeziorze. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy znajomy zmarłego, pisarz Christian Thydell, zaczyna dostawać anonimowe pogróżki.
Ktoś szczerze go nienawidzi i nie zawaha się spełnić groźby. Kiedy znalezione zostają zwłoki kolejnego mężczyzny, policja doszukuje się wspólnego wątku, a tropy prowadzą w przeszłość...
źródło: http://www.czarnaowca.pl/
Czasami myślała, że wolałaby, żeby umarł na jej oczach, dostał zawału albo został potrącony przez samochód. Cokolwiek, byleby wreszcie mieć pewność.
Jest to kolejna książka, którą czytam, nie znając wcześniejszych z serii i tak jak przy Pogromcy lwów, będącym ostatnim tomem, tego nie odczuwałam, tak teraz bardziej było to zauważalne. Mimo wszystko nie przeszkadzało mi to. Może też dlatego, że nie była to moja pierwsza czytana część sagi. Dzięki temu łatwiejszym było dla mnie oswojenie się z formą, w jaki historia została przedstawiona. "Rozdziały" są praktycznie oddzielane od siebie większymi akapitami, a też nie byłam już zaskoczona, że na raz występuje kilka historii.
Jeszcze pół roku temu mówiłam o książce pani Läckberg "obyczajówka", ale z perspektywy czasu odnoszę wrażenie, że tak właśnie miało być. Może i jest, w moim odczuciu, trochę pozbawiona trzymającego, mrocznego klimatu, ale to nie szkodzi. Zaczynam wręcz myśleć, że te zwykłe wtrącenia z życia codziennego pozwalają lepiej poznać i ogarnąć całą sytuację. Choć przez to też, mniej więcej w połowie, zaczęłam domyślać się, kto i jak zrobił, co zrobił. Mimo to, dalej chciałam czytać, choćby, żeby się przekonać, czy mam rację. Nie żałuję. Moje przypuszczenia zgadzały się, ale tylko po części. Znów byłam zaskoczona, a zakończenie dosłownie mną wstrząsnęło.
Niektórych kobiet nic nie złamie. Mogą się ugiąć, ale nie złamią się.
Bardzo podobało mi się, jak dobrze zarysowane były poboczne kobiece postacie. Wszystkie tak bardzo różne na te kilka akapitów stawały się głównymi bohaterkami, każda swojego życia, jednocześnie odgrywając ważną rolę w całej sprawie. Natomiast mężczyźni, choć ważniejsi, byli czasem do siebie trochę bardziej podobni. Lubiłam również czytanie wtrącanych co jakiś czas retrospekcji związanych ze zbrodnią. Momentami okrutne, ale pokazujące, jak bardzo przeszłość może odbić się w dzisiejszym życiu.
Cieszę się, że mogłam wrócić do twórczości Camilli Läckberg. Nawet jeśli myślisz, że już wszystko wiesz, ona i tak potrafi jeszcze zaskoczyć. Wprawdzie dałam tej książce ocenę 3/5 na Goodreads, ale podobała mi się. Może nie jest wybitna, lecz bardzo dobrze sprawdza się jako coś lżejszego między kolejnymi zadaniami z historii czy matematyki. Nie trzyma w ogromnym napięciu, a i tak intryguje.
Dajcie znać, co myślicie, jeśli również czytaliście albo chcecie przeczytać Syrenkę.
Cały Erik, kokietuje tym, że nie czyta książek.

Uwielbiam tę autorkę i z niecierpliwością czekam na najnowszy tom! :)
OdpowiedzUsuńuwielbiam Lackberg :)
OdpowiedzUsuń