czwartek, 4 maja 2017

Kwietniowe "nowości"

23. kwietnia, czyli prawie dwa tygodnie temu obchodzony był Międzynarodowy Dzień Książki. Z tej okazji w Gdańsku na przykład zorganizowano  kolejną edycję akcji "Książka GO!". Dla niewtajemniczonych polegała ona na szukaniu książek po całym województwie na podstawie opublikowanych przez bibliotekę wskazówek. Poza podobnymi wydarzeniami, w internecie, ale i w księgarniach stacjonarnych, aż roiło się od różnych przecen. Jak typowy niestatystyczny Polak wprost nie mogłam się powstrzymać, by nie skorzystać z okazji.


Wbrew pozorom Dnia Książki wcale nie spędziłam na czytaniu jakiejkolwiek. Zamiast tego szukałam najbardziej korzystnych promocji i tak oto w dwóch sklepach zamówiłam 5 książek. Każdy celebruje na swój sposób, prawda? A jak sobie liczyłam, mimo przesyłek za pobraniem i tak sporo zaoszczędziłam - około 50zł! A co kupiłam?

Przyznam, że niektórych książek nie byłam specjalnie pewna. Znałam je głównie z polecenia innych, ale nie do końca interesowałam się, o czym one są. Idealnym tego przykładem są Paragraf 22 Hellera oraz Norwegian wood  Murakamiego. O pierwszej z nich dowiedziałam się z filmików jakiejś angielskiej booktuberki, w których mówiła o ulubionych książkach lub książkach, które każdy powinien w życiu przeczytać. Natomiast jeśli chodzi o drugą z nich - po prostu po Przygodzie z owcą bardzo chciałam przeczytać coś jeszcze tego autora, a ta książka miała jedne z lepszych ocen. I jeszcze ta piękna okładka!

Co do mnie niepodobne, dopiero trzymając paczkę w ręku, zaczęłam zastanawiać o czym one są. Na szczęście, intuicja mnie raczej nie zawiodła i czuję, że Paragraf bardzo mi się spodoba. Mam lekkie obawy co do Norwegian wood, ale trzymam kciuki, że się nie przeliczę. Poza tym kosztowało tylko 8 zł, więc też tak nie zaboli.

Kolejną zakupioną książką jest Byliśmy łgarzami Lockharta. Tu był to już bardziej świadomy wybór, gdyż na jej temat czytałam recenzję, gdzie fabuła była już wyraźniej nakreślona. Jednak, niech żyje pamięć, czytałam ją parę miesięcy temu i nie pamiętam już, o czym ona jest. Jedyne co, to, że zapisałam ją sobie na liście książek do przeczytania, a że staram się ufać swoim wyborom, tak też zachowałam się tym razem.

Ostatnie dwie z tych jakże wielkich zakupów to Wielki Gatsby w angielskiej wersji językowej oraz mleko i miód. Bardzo chciałam zacząć czytać książki po angielsku, gdyż nie wszystkie mają swoje tłumaczenia, te po polsku są trudniej dostępne, dlatego uznałam, że jest to idealna okazja. Gatsby'ego już wprawdzie czytałam po polsku i bardzo mi się spodobał, jednak chciałam go przeczytać jeszcze raz, więc czemu nie zrobić tego po angielsku? Dodatkowo, to wydanie posiada różne ćwiczenia utrwalające słownictwo, tłumaczenia trudniejszych wyrazów lub testy sprawdzające "czy zrozumiałeś, co przeczytałeś?". Książka jest krótka i podobno nie tak ciężka, więc myślę, że jest to dobry wybór na początek. Do tego wiersze Rupi Kaur. Widziałam kilka w internecie i większość z nich spodobała mi się. W dodatku tak piękne wydanie w twardej oprawie obejmujące wersję oryginalną i przetłumaczoną wprost nie mogłoby się nie znaleźć u mnie na półce haha.


Przyznam, że z tych zakupów jestem bardzo zadowolona, nawet jeśli było to trochę jajko z niespodzianką. Szkoda tylko, że nie mogłam wziąć udziału w miejskich poszukiwaniach (choć w zeszłym roku nic nie zdążyłam znaleźć :').

A jak Wy spędziliście ten dzień? Zakupy, czytanie, a może coś bardziej aktywnie?
Dajcie znać w komentarzach :)



PS. Powodzenia dla maturzystów!

2 komentarze:

  1. Ciekawy stos. Z prezentowanych książek znam tylko Wielkiego Gatsby'ego i Paraagraf 22.

    Miłej lektury :).

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo interesujących pozycji, jednak żadnej z nich nie czytałam. Dużo o nich słyszałam i czytałam recenzje, więc powinny być przyjemną lekturą.
    Pozdrawiam i zapraszam!
    http://pasjanaszymzyciem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń